Od czatów do pierwszych komunikatorów

Od czasu sukcesu czatów zaczęto szukać metody komunikacji, która najlepiej sprzedałaby się na komercyjnym rynku. I dość szybko okazało się, że sama idea czatów jest ludziom najbliższa. Otwieranie okienek reprezentujących danego użytkownika z listy kontaktów i pisanie do niego w jednej części i odczytywanie odpowiedzi w drugiej jest banalne i skuteczne do bólu, dlatego tak popularne. Niemniej aby z czatów uczynić narzędzia do skutecznej komunikacji trzeba było usunąć z niej nieznajomych i cały spam, który zarzuca się każdego użytkownika. Z tej uporządkowanej koncepcji zaczął wyłaniać się komunikator. Jako program wykorzystujący łączność sieciową nie wymagał używania przeglądarki internetowej, co już dla pewnej grupy użytkowników było krokiem wprzód. Komunikatory internetowe okazały się skuteczne także dlatego, że każdy użytkownik otrzymywał przy rejestracji swój niepowtarzalny numer i dość szybko ludzie zaczęli go traktować zupełnie niczym numer telefonu. Na wizytówkach i w informacjach na profilach zaczęto wpisywać numer komunikatora jako ważniejsze medium do kontaktu niż skrzynka email. Wkrótce firm pracujących nad aplikacją umożliwiającą grupowe rozmowy w środowisku sieciowym zaczęło przybywać, ale polski rynek od początku podbity został przez gadugadu i do dziś to właśnie ta marka najczęściej łączy Polaków w Internecie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.